Całkiem niedawno połowa polskiego społeczeństwa śledziło z zapartym tchem zaćmienie Słońca. Wpierw szukaliśmy dogodnych miejsc do obserwacji tego spektakularnego zjawiska, potem na kilka minut ulegliśmy magii „zjadania Słońca”, a potem prześcigaliśmy się w pokazywaniu najpiękniejszych ujęć na socialmediach.

Przez kilka dni byliśmy pod wrażeniem niesamowitych zjawisk, jakie serwuje nam przyroda. Ekscytowaliśmy się zmieniającą się barwą chowającego się słońca. Co bardziej wrażliwi zauważyli inne niż zwykle zachowanie ptaków (które najkrócej mówiąc cichną, mimo że tym razem zaćmienie było blisko zachodu). Inni może obserwowali niebo przed i po zaćmieniu widząc zmieniające się „ubarwienie chmur” i inne zjawiska. I zachwycali się tym, co widzą.

No i dobrze, ktoś może powiedzieć, takie zaćmienie zdarza się raz na jakiś czas i po co to całe wielkie halo. Był zachwyt, nie ma zachwytu. Ale zaraz, zaraz. Czy wielkie ekscytacje jesteśmy w stanie przeżywać tylko w takich momentach? No nie.

Parę lat temu jechałem do znajomego, który mieszka na skraju Poznania. Był wieczór, na niebie piękna pełnia dużego jeszcze wtedy Księżyca. Na tyle piękny widok, że przystanąłem na poboczu, zrobiłem zdjęcie i wstawiłem na Facebooka z gorącym zaproszeniem do innych, by wyszli na balkon, do ogrodów albo choć wyjrzeli przez okno i spojrzeli w górę. Gdy wróciłem do domu przeczytałem kilkadziesiąt zachwytów i podziękowań, że zwróciłem im na to uwagę i że dzięki temu też mogli trochę się pozachwycać.

Takich momentów, kiedy przyroda pokazuje swoje piękne oblicze jest co niemiara. A to Słońce rzuci piękne refleksy na płynącą rzeką lub na fale rozkołysanego jeziora. A o chmury odtańczą na niebie przedziwne tańce zmieniając ich ułożenie, kształt i niekiedy kolor. A to wieczorem, gdy słońce już zajdzie, ale jeszcze jest jasno, można usłyszeć  śpiewy tych ptaków, które z powodu miłosnych uniesień nie mogą zasnąć.

Ile razy przeżywaliśmy ekscytację pięknymi widokami publikowanymi przez znajomych z wakacji? A czy to oznacza, że poczujemy to samo wyłącznie wtedy, gdy będziemy z nimi w tym samym miejscu? A może warto uważniej rozejrzeć się dookoła siebie: jadąc pociągiem, siedząc na wakacyjnym biwaku, idąc nadjeziorną alejką albo stając na zboczach gór?

W swojej przecudnej opowieści o Krecie, Marta Guzowska pisze, że zgadza się z Saint-Exupery i jego Małym Księciem, że „zachody słońca powinny występować w przyrodzie znacznie częściej”. Nie znam podobnie pięknego cytatu o świcie, ale znam miłośników wschodów Słońca, którzy potrafią o tym opowiadać na jednym oddechu.

Przyroda jest na tyle pojemna i ma dla nas tak dużo piękna, że dla każdego z tych miliardów ludzi, którzy żyją na świecie ma coś wspaniałego. Nawet dla marudnych Polaków.

Nie czekajmy na kolejne zaćmienie, ale też nie dajmy sobie wmówić, że piękne musi być jedynie tak spektakularne i wielkie. Małe też jest piękne. Wystarczy je odnaleźć i się zachwycić.

 

 

zdjęcie tytułowe: Jungsoon Lee | unsplash.com 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

15 + 16 =