Pamiętam, jak długo przed pandemią życzenia zdrowia wydawały się banalne, nudne i tak oczywiste, że składający łatwo byli osądzani o „lenistwo życzeniowe”, w sensie, że nie stać ich na nic oryginalnego. Banalność owego „zdrowia!” upadła w czasie, gdy ludzie umierali na covida – wtedy życzenia pozostania zdrowym urosły do wyrazu wielkiego wzajemnego szacunku i sympatii.

Podobnie jest z życzeniami „pokoju i spokoju”. Kiedyś wydawały się takie sobie, dziś zyskują ogromne znaczenie – w czasach notorycznego niepokoju i co rusz wybuchających konfliktów wojennych w nowych miejscach na świecie. Nie zgasł pożar wojny na Ukrainie, a wybuchła nowa na Bliskim Wschodzie. Wiele innych konfliktów tli się jako potencjalnie możliwe. I wszystkie one mają i mogą mieć wpływ na sytuację w Polsce – gospodarczą, społeczną i polityczną.

Ale nie trzeba odwoływać do ryzyka wojny, by umieć docenić – lub próbować zrozumieć – wartość spokoju i pokoju wśród nas samych. Ileż to niechęci wzajemnej toczy relacje ludzkie w Polsce, wśród znajomych, przyjaciół i rodzin? Ileż to kłótni wokół spraw, na które nie mamy wpływu, podzieliło właśnie rodziny i przyjacielskie kręgi?

Nie ma w Polsce dziś obszarów wolnych od sporów – kłócimy się dziś już nie tylko wokół polityki (to już tradycyjny obszar naszych wojenek), ale i religii, kultury, rozumienia polskości, ekologii, literatury (!), a ostatnio i piłka nożna z całym rodzimym sportem staje się terenem potyczek. Nie chodzi mi tu o „zwykłe spory” czy zwykłą, twardą niekiedy, wymianę zdań i poglądów, bo te kończyły się co najwyżej kiwaniem głową z dezaprobatą, ale o takie kłótnie, po których jeden z drugim przestaje ze sobą rozmawiać, po których rodziny nie siadają już wspólnie do stołu, a w kręgach dawnych przyjaciół pojawia się warunkowość „przyjdę, pod warunkiem, że nie będzie tego a tego gnoja” (dosadność zamierzona).

Mnie osobiście najbardziej bolą kłótnie wokół ekologii i literatury, bo przez długi czas były to obszary „odwiecznej przyjaźni” i podzielanych zachwytów. Jeśli ktoś miał inne zdanie niż inni mający inne zdanie od tych, co w ogóle mieli inne zdanie, to była to raczej okazja do fascynujących dyskusji, poznawania świata nam nieznanego, poznawania „oryginałów”. A dziś? To okoliczność do toczenia zawziętych sporów wokół „świętej góry” – gdzie nikt nikomu nie ustąpi, bo jego musi być „najmojsze”.

W kłótniach o literaturę tracimy okazję do poznawania jej bogactwa, które ma wpływ – cały czas jeszcze – na nasze postrzeganie świata. Odejście Wiesława Myśliwskiego i wielość cytatów z jego książek dobitnie pokazuje, ile mądrości możemy znaleźć w opowiadaniach.

W kłótniach o ekologię ryzykujemy być może więcej – zamazywanie szkód wywoływanych zatruwaniem wody i powietrza, niszczeniem bioróżnorodności, perfidna dezinformacja i siane fakenewsów na temat zmian klimatu i ich konsekwencji, może powodować podcinanie gałęzi, na której ludzkość zasiada. I wtedy, parafrazując przesłanie Ostatniego Pokolenia, może się okazać, że nasze zachwyty nad słonecznikami, literaturą, poezją, a nawet piłką nożną mogą okazać się nic niewarte, skoro „za chwilę” nas nie będzie…

Każda wiosna jest dla  symbolem nowego odrodzenia, nowego początku, nowego otwarcia. W przyrodzie rozkwitają na nowo kwiaty, do Polski wracają bociany, czajki, słowiki i inne ptaki, nad jeziorami i rzekami ponownie robi się gwarnie, kolorowo i radośniej. Bliscy mi Komancze właśnie w pierwszym dniu wiosny obchodzą … nowy rok! Chrześcijaństwo wśród swoich wyznawców świętami Wielkiejnocy potęguje to poczucie wartości i radości odradzającego się życia.

Każdy z nas – bez względu na to w Kogo wierzy, jakie ma przekonania ideowe i duchowe – tak samo odczuwa powracające siły i nowe radości (pomijam wiecznych malkontentów), a może przy tej okazji tworzy nowe plany i marzenia.

Spotkania rodzinne i przyjacielskie mogą te radości potęgować. Jeśli więc wiemy, że różni nas polityka, religia, kultura, rozumienie polskości, ekologia, literatura, czy piłka nożna – choć nie wierzę, że wszystko naraz – to wybierzmy sobie do rozmowy coś, co nas nie dzieli. Może usiądźmy wspólnie do oglądania jakiegoś filmu (nie musimy gadać o niczym), do wspólnego spaceru (nie musimy gadać o niczym), albo do wspólnego oglądania starych zdjęć (tu okazji do gadania będzie co niemiara). Gdy tylko odnajdziemy ponownie radość bycia ze sobą, koło siebie, to z czasem pojawi się tęsknota za „starymi dobrymi czasami”, które wywołają kolejną tęsknotę za tym, by ponownie było „tak fajnie”.

Pokoju i spokoju, nie tylko w święta, życzę wszystkim.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

pięć × jeden =