
Uff, zdążyłem przed majówką! Bardzo zależało mi na tym, by ktoś, kto wstanie 1 maja i usiądzie po porannej kawy, albo do porannej kawy usiądzie 2 lub 3 maja, mógł poczytać o naszym godle w ten „patriotyczny weekend”, jako że w tych dniach o godle – przy okazji o biało-czerwonej i patriotyzmu – będzie mógł poczytać i posłuchać nie raz i nie dwa. Bez względu na to, czy jest socjalistą, konserwatystą, demokratą czy monarchistą.
A rzecz jest warta uwagi i zawiera się z pytaniu: co my mamy w godle? Orła, to wiemy. Ale jakiego? Powiedzenie o Orle Białym znamy z wiersza niejakiego Władysława Bełzy. I na tym kończy się polski kompromis, co do wizerunku naszego ptaka herbowego.
Generalnie polski spór – a jakże, skoro możemy spierać się o literaturę Tokarczuk i o wyniki polskiej reprezentacji piłkarskiej, to i o orła pokłócić się możemy! – dotyczy tego czy w godle jest orzeł przedni, czy raczej bielik.
Legenda polskiej ornitologii, Jan Sokołowski, związany z uniwersytetem poznańskim, twierdził, że to orzeł przedni, bo (odwołuję się tu do komunikatu prasowego Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu z 29 kwietnia 2026 r.): „…dorosłe, opierzone orły [przednie] mają ubarwienie ciemnobrązowe, natomiast młode, siedzące jeszcze w gnieździe, pokryte są grubym kożuchem białego puchu”. I dalej: „młode orły są przez cały czas siedzenia w gnieździe pokryte grubym białym kożuchem. Ponieważ puch trzyma się w dalszym ciągu, chociaż pod nim zaczynają rozwijać się pióra, a młode orły podrosły już do wielkości rodziców, sprawiają pod koniec wrażenie, jak gdyby były znacznie większe od rodziców”. I może legendarny Lech widział gniazdo z takimi ptakami?
Jeśli jednak odwołamy się do „pierwszego skojarzenia” – umówmy się, że ani Lech, ani Czech, ani Rus ornitologami nie byli – to łatwiej wskazać właśnie na bielika, jako ptaka „bardziej jasnego” (tu przypomnienie: w godle mamy Orła Białego).
Za bielikiem przemawiają też inne cechy: masywne ciało i jasne upierzenie, żółtawe dziób i szpony (w godle „złote”). No i liczebność. Bielików było jednak więcej i częściej były widziane w krajobrazie ówczesnych okolic Gniezna i Poznania, gdziekolwiek by się ci pierwsi Słowianie nie spotkali. Orzeł przedni to raczej mieszkaniec gęstych lasów, a jeszcze częściej obszarów górskich. Gęstych lasów mieliśmy co prawda multum, ale z górami (poza morenami czołowymi) w Wielkopolsce bym nie przesadzał.
Zwolennicy tezy o orle przednim stawiają również argument, że w godle to my mamy orła, a nie orłana – a za takiego ma uchodzić bielik. Sprawa komplikuje się w sferze języka, bo i orzeł przedni (Aquila chrysaetos), i bielik (Haliaeetus albicilla) są członkami tej samej rodziny ptaków: jastrzębiowatych, więc i jeden, i drugi jest „na równi”.
Odwołam się tu do cennych informacji z Wikipedii: „W powszechnym mniemaniu bielik jest uważany za orła, jednak w rzeczywistości przedstawiciele rodzaju Haliaeetus są genetycznie bliżej spokrewnieni z rodzajami Ichthyophaga, Milvus i Haliastur niż z orłami właściwymi zgrupowanymi w rodzaju Aquila. W związku z tym niektórzy określają przedstawicieli tego rodzaju mianem „orłanów”, wskazując, że od orłów właściwych różnią się niektórymi cechami morfologicznymi, m.in. nieopierzoną dolną częścią skoku. Jednak inni ornitolodzy, nie negując odrębności genetycznej Haliaeetinae od Aquilinae, kwestionują poprawność nazwy „orłany”, zwracając uwagę na to, że jest to rusycyzm (w języku rosyjskim nazwa bielika to: orłan biełochwost), i że w krajach Europy Zachodniej przedstawiciele tej podrodziny określani są mianem „orłów morskich” (podkreślenie moje – KM).
Ja osobiście – ze wszystkich powyższych względów – jestem stronnikiem Bielika (tu koniecznie pisanego z wielkiej litery) w godle. Wizerunkowo jest bardziej wiarygodny, również na wielu etapach modyfikacji naszego godła na przestrzeni wieków.
Ale zamiast kłócić się o godło, proponuję raczej miłą refleksję na temat magii tych ptaków jako zwierząt herbowych, symboli państwowości (nie tylko polskiej), symbolu odwagi, piękna i siły. To kolejne argumenty na rzecz ochrony ptaków szponiastych, w których ludzkość od najdawniejszych lat widziała symbol.
Kilku Indian z różnych plemion, z którymi miałem okazję widywać się w Polsce, mówiło, że szanują Polskę i Polaków, skoro orzeł jest ich ptakiem opiekuńczym.
Jeśli wybierzecie się Państwo na majówkowe wyprawy lub spacery w terenach z jeziorami, to niewykluczone, że właśnie na swoim szlaku spotkacie ptaka dużego i masywnego, „generalnie jasnego”, niekiedy z bardzo widocznymi białym ogonem. To właśnie będzie bielik. Przypatrzcie mu się dokładnie – ile w nim godności. I piękna!
zdjęcie tytułowe: Bielik | autor: Krzysztof Chomicz | https://www.instagram.com/photoeagleeye/
Dziękujemy biuru prasowemu Uniwersytetu Przyrodniczego.





