Ptaki od zarania dziejów fascynowały człowieka – ich lot w przestworza wydawał się symbolem wolności, bliskości nieba i kontaktu z boskim. W wielu kulturach postrzegano je jako pośredników między ziemią a niebiosami: dusze zmarłych odlatujące w postaci ptaków, zwiastuny nadziei czy wyrocznie bogów.
W mitologiach starożytnych orzeł był atrybutem Zeusa i potęgą niebios, gołąb – ptakiem Wenus i miłości, a kruk – tajemniczym posłańcem lub zwiastunem zmian. W tradycji słowiańskiej ptaki często niosły wieści z zaświatów, a ich śpiew budził radość lub smutek. Biblia nie jest tu wyjątkiem – wręcz przeciwnie: ptaki pojawiają się w Piśmie Świętym wyjątkowo często i bogato.
Od stworzenia świata, gdy Bóg piątego dnia powołał do życia „ptactwo pod niebem” (Rdz 1,20-21), po apokaliptyczne wizje, gdzie ptaki symbolizują zarówno nadzieję, jak i sąd. Gołąb przynosi Noemu gałązkę oliwną – znak końca potopu i pojednania z Bogiem, a potem zstępuje jako Duch Święty podczas chrztu Jezusa. Orzeł uosabia odnowę sił i opiekę Bożą („odnawia się twoja młodość jak orła” – Ps 103,5; Iz 40,31). Pelikan karmiący pisklęta własną krwią staje się średniowiecznym symbolem ofiary Chrystusa. Kruk karmi Eliasza na pustyni, lecz bywa też obrazem nieczystości lub odkładanego nawrócenia. Nawet skromny wróbel – drobny, niemal niezauważalny – służy Jezusowi do przypomnienia o Opatrzności: „Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież bez woli Ojca waszego ani jeden z nich nie spadnie na ziemię” (Mt 10,29).
Te biblijne ptaki nie są tylko tłem – stają się nośnikami głębokich prawd teologicznych: o pokoju, odrodzeniu, troskliwej opiece Boga, ale też o ludzkiej słabości i potrzebie nawrócenia.
Prace prof. Lubomíra Hampla z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach powstałe w cyklu Świat awifauny w polskich i czeskich przekładach Pisma Świętego to przykład wyjątkowo pieczołowitej, interdyscyplinarnej filologii – połączenie ornitologii, biblistyki, historii języka i teorii przekładu.
Choć na pierwszy rzut oka temat może wydawać się wąski („tylko” ptaki w Biblii), to w rzeczywistości autor otwiera przed czytelnikiem cały bogaty świat, w którym pojedyncze słowo – wróbel, kruk, żuraw czy sowa – staje się kluczem do zrozumienia, jak przez wieki tłumacze adaptowali, wzbogacali lub czasem gubili biblijne realia w dwóch bardzo bliskich, a jednak zaskakująco różniących się językach: polskim i czeskim. Mam w ręku dwie części tej serii: tom V (poświęcony m.in. żurawiowi i strusiowi) oraz tom VI (całkowicie skupiony na wróblu). To dopiero wycinek obszernego projektu, ale już sam ten fragment pokazuje, jak głęboko i systematycznie autor podchodzi do tematu. Każda analiza zaczyna się od precyzyjnego opisu ornitologicznego i kulturowo-symbolicznego znaczenia danego ptaka, by potem przejść do drobiazgowej konfrontacji kilkudziesięciu polskich i czeskich przekładów Biblii – od najstarszych po najnowsze. Widzimy, jak w różnych epokach zmieniały się wybory leksykalne, jak tłumacze radzili sobie z hebrajskimi i greckimi nazwami, których znaczenie bywało niepewne, a czasem wręcz zbiorcze.
Szczególnie ciekawy jest tom o wróblu – ptaku, który w potocznym odbiorze wydaje się symbolicznie niemal pusty, a w Biblii pojawia się zaskakująco często. Hampl przekonująco pokazuje, że biblijny „wróbel” to najprawdopodobniej nie konkretny gatunek, lecz cała grupa małych wróblowatych ptaków – stąd w przekładach tyle wariantów, od prostego „wróbla” po „ptaszka”, „wróbelka”, „strzyżyka” czy nawet „ziębę”. To właśnie w takich drobnych decyzjach translatorskich ujawnia się piękno i pułapki bliskości polszczyzny i czeszczyzny – pozornie oczywiste słowa potrafią nagle nabrać zupełnie innego zabarwienia.
Tak, te książki są hermetyczne. Pełne tabel, przypisów, odwołań do Septuaginty, Wulgaty i dziesiątek wydań Biblii. Nie czyta się ich jednym tchem. Ale właśnie ta gęstość detali sprawia, że stają się prawdziwą gratką dla każdego, kto interesuje się nie tylko Biblią, ale też obecnością ptaków w kulturze, symboliką zwierząt, historią przekładu czy po prostu relacjami między polskim a czeskim. Jeśli ktoś chce zrozumieć, jak przez stulecia kształtowały się nasze literackie i religijne słownictwo, a przy okazji poznać, jak bardzo ptaki przenikały wyobraźnię biblijnych autorów – te tomy są warte każdej minuty spędzonej nad nimi. Polecam z przekonaniem, choć z lekkim uśmiechem: to lektura dla cierpliwych i ciekawych świata – a takich nagradza najhojniej.
fot. tytułowa: Gary Bendig | unsplash.com





