Lasy wokół miast mają służyć mieszkańcom, ale ich ochrona nie oznacza pozostawienia ich bez ingerencji człowieka. Łukasz Polakowski, dyrektor Zakładu Lasów Poznańskich, mówi o rosnącej roli lasów społecznych, potrzebie dialogu z mieszkańcami i granicach „oddawania lasu przyrodzie”.

Katarzyna Kamyczek: Las społeczny – czyli jaki? 

Łukasz Polakowski: Las, z którego codziennie korzystają liczne grupy społeczeństwa. Powinny powstawać szczególnie w miastach i aglomeracjach, ponieważ pełnią szereg usług ekosystemowych, które poprawiają komfort życia mieszkańców. Poznań jest dobrym przykładem lasów społecznych, ponieważ wszystkie lasy komunalne (samorządowe) w administracji jednostki miasta Poznania – Zakładu Lasów Poznańskich są gospodarstwem specjalnym realizującym funkcje pozaprodukcyjne: społeczne i ochronne. O lasy społeczne dla Poznania postulował Prof. Adam Wodziczko w roku 1936 w „Więcej Lasów Poznaniowi” wydanym przez Towarzystwo Miłośników Miasta Poznania. Idea Profesora Wodziczki zgodna z koncepcją Prof. Władysława Czarneckiego była realizowana w okresie II wojny światowej i okresie powojennym aż do dzisiaj. Prof. Wodziczko pisał o zadawalającej ilości lasów na poziomie 13 m2 na mieszkańca, dzisiaj ten wskaźnik wynosi ponad 70 m2 na mieszkańca, podkreślał, że lasy są ogólnodostępnymi sanatoriami przyrody, co jest nadal aktualne, a nasza wiedza o różnorodnych korzyściach płynących z przebywania w ekosystemach leśnych jest coraz większa, zaczynając od dobroczynnych bakterii glebowych po olejki eteryczne w powietrzu, które wpływają na zdrowie psychiczne i fizyczne.  

Coraz częściej słyszymy, że las jest „dobrem wspólnym”. Co to znaczy?

Oznacza, że bez względu na właściciela tego lasu pełni on szerokie funkcje ekosystemowe z których korzystają wszyscy nawet jeżeli jest to las prywatny do którego właściciel może zakazać wstępu. Funkcje takie jak produkcja tlenu, pochłanianie dwutlenku węgla, redukcja efektu „miejskiej wyspy ciepła”, redukcja hałasu i zanieczyszczeń powietrza, produkcja fitoncydów są szczególnie ważne w dobie globalnej zmiany klimatu, ponieważ lasy łagodzą jej negatywne skutki.  

Przez lata patrzyliśmy na las przede wszystkim jako na źródło drewna i miejsce prowadzenia gospodarki leśnej. Dziś coraz mocniej dostrzegamy jego inne funkcje, prawda?

Tak, ale dotyczy to szczególnie lasów w aglomeracjach, które będą się rozrastały. W lasach komunalnych od początku stawiano na pozaprodukcyjne funkcje lasu co potwierdza pierwszy dokument planistyczny dla lasów komunalnych z roku 1958, który stwierdza, że do ich funkcji należy:” … zaspakajanie potrzeb zdrowotnych i wypoczynkowych mieszkańców miasta, zaspakajanie ich potrzeb kulturalnych, w zakresie takim jakie może dać obcowanie z przyrodą, podniesienie estetyki miasta”. Potwierdzeniem tego kierunku były wydane w roku 2012 wytyczne dotyczące gospodarowania lasami komunalnymi miasta Poznania ustanowionych zarządzeniem Nr 183/2012/P PREZYDENTA MIASTA POZNANIA z dnia 19.03.2012 r. Popyt na pozaprodukcyjne funkcje leśne były szczególnie zauważalne w okresie pandemii COVID, ale również obecnie w dobie konfliktu militarnego przy naszej wschodniej granicy. W lesie możemy odetchnąć od przebodźcowanej codzienności, do której przyczyniają się media społecznościowe i algorytmy, które chcą zatrzymać naszą uwagę w wirtualnym świecie. W lesie możemy zażyć kąpieli leśnej (Shinrin-yoku), zająć się obserwacją ptaków (birdwatchingiem), który jest coraz popularniejszy, czy zbiorem grzybów będącym wręcz dyscypliną narodową. Można też spędzić czas aktywnie na rowerze czy trekkingu na setkach kilometrów ścieżek i dróg leśnych. 

Szczególnie wyraźnie widać tę zmianę w lasach położonych wokół miast. Dlaczego właśnie tam pojawia się tak silna potrzeba społecznego wpływu?

Z tych lasów korzystają codziennie setki, a nawet tysiące osób. Zgodnie z prognozami demograficznymi liczba mieszkańców aglomeracji będzie rosła, ponieważ od lat przyciągają one i nadal będą przyciągać ludność z mniejszych miast i obszarów wiejskich. Codzienni użytkownicy powinni mieć realny wpływ na sposób prowadzenia gospodarki leśnej, która w aglomeracjach powinna pełnić przede wszystkim funkcje pozaprodukcyjne: społeczne i ochronne. W zakresie lasów Skarbu Państwa w wybranych miastach obecnie trwają ogólnodostępne konsultacje w zakresie lasów społecznych koordynowane przez Instytut Ochrony Środowiska, miejmy nadzieję, że przyniosą konkretne powierzchnie lasów społecznych.  

Kto powinien mieć prawo decydować o lesie jako dobru wspólnym?
Lasy Państwowe, samorządy, eksperci, organizacje społeczne, mieszkańcy – jak powinien wyglądać podział odpowiedzialności i kompetencji? Czy ten konflikt da się rozwiązać bez sprowadzania go do prostego wyboru „drewno albo przyroda”?

Odpowiedzialność niezmiennie ciąży na właścicielu lasu, szczególnie w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa, jednakże w trakcie procesu legislacyjnego jest projekt zmiany ustawy o lasach i ochronie przyrody w zakresie odpowiedzialności zarządcy lasu i dyrektora parku narodowego za wypadki i szkody spowodowane przez zjawiska i procesy naturalne, co może zmienić podejście do tego problemu. Jednakże, jeżeli zmiana ustawy wejdzie w życie będzie to wymagało szerokiej edukacji społeczeństwa w zakresie zasad bezpiecznego przebywania w lasach, w których będzie większa ilość drzew sędziwych o gorszej kondycji zdrowotnej. Zakład Lasów Poznańskich rozmawia z lokalnymi przedstawicielami miejscowych Rad Osiedli, ale również z Komisją Dialogu Obywatelskiego przy Wydziale Klimatu Środowiska, co z pewnością łagodzi konflikty w zarodku, jednakże jesteśmy formą organizacyjną, która otrzymuje dotację z budżetu miasta Poznania, która pozwala nam na inne podejście do lasów.

Czy obecny model zarządzania lasami publicznymi odpowiada na tę zmianę oczekiwań społecznych? Większość polskich lasów publicznych pozostaje w zarządzie Lasów Państwowych. Czy las społeczny wymaga zmiany tego modelu, czy można go z powodzeniem realizować w ramach istniejącego systemu?

Uważam, że obecny model Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe, czyli model samofinansujący się umożliwia wprowadzenie innego podejścia w lasach społecznych, jednakże wymaga dokładnej analizy skutków finansowych. Szeroko rozumiany przemysł leśno-drzewny to około 6,8-8,5 % PKB a według zapowiedzi Lasów Państwowych z II Ogólnopolskiej Narady o Lasach jest mowa o około 17% gruntów Lasów Państwowych o powierzchni ponad 1,2 mln ha. W przypadku braku możliwości finansowania takiej zmiany z funduszu leśnego, konieczne będzie zmiana obecnych zasad i zapewnienie dodatkowej dotacji z budżetu państwa o czym powinno być uświadomione społeczeństwo.

for. Jan Huber | unsplash.com

Czy mieszkańcy powinni mieć realny wpływ na decyzje dotyczące lasu, nawet jeśli nie mają specjalistycznej wiedzy leśnej?
Każdy odpowiedzialny zarządca lasu powinien wsłuchiwać się w głos społeczeństwa, szczególnie tam, gdzie społeczność lokalna korzysta z tego terenu na co dzień, jednakże należy zaufać specjalistom, którzy śledzą na bieżąco zagadnienia związane ze swoją specjalnością. Realny wpływ mieszkańców powinien być wywierany przez pozarządowe organizacje ds. środowiska i ochrony przyrody, posiadające odpowiednie kompetencje w zakresie leśnictwa, ale zachęcamy w pierwszej kolejności do nawiązania kontaktu z właścicielem lasu tak aby wymienić się wzajemnymi argumentami, ponieważ często zwykła rozmowa wyjaśnia wiele niedomówień, które często wynikają z szumu informacyjnego czy zawiłych przepisów prawa. 

Mówi Pan, że mieszkańcy powinni mieć realny wpływ, ale jednocześnie podkreśla, że należy „zaufać specjalistom”. Jak w praktyce rozstrzygać sytuację, w której wiedza ekspertów i oczekiwania mieszkańców są ze sobą sprzeczne?

Plany urządzenia lasu ostatecznie są zatwierdzane przez ministra właściwego ds. środowiska, który może uznać za istotne uwagi stawiane do dokumentacji urządzeniowej przez mieszkańców lub ekspertów i tym samym wstrzymać zatwierdzenie.

 Kto powinien mieć ostatnie słowo w sprawie wycinki?

Ostateczne słowo w sprawie zabiegów powinien mieć leśnik na podstawie zatwierdzonej dokumentacji urządzeniowej.

Skoro Lasy Państwowe jednocześnie zarządzają lasem i finansują swoją działalność m.in. ze sprzedaży pozyskanego drewna, to czy nie mamy tutaj strukturalnego konfliktu interesów? Kto powinien rozstrzygać w sytuacji, gdy interes przyrodniczy i społeczny przemawia za pozostawieniem drzew, a interes ekonomiczny nadleśnictwa za ich pozyskaniem? 

W obecnym stanie prawnym minister właściwy ds. środowiska zatwierdza plany urządzenia lasu dla lasów własności Skarbu Państwa, dlatego w mojej oceny ma szerokie możliwości dokonywania korekt w przedkładanych projektach planów bez konieczności zmian ustawowych. Ministerstwo powinno być wspierane w realizacji tego zadania przez zespół ekspercki na kształt Państwowej Rady Ochrony Przyrody. 

Mówimy o „oddaniu lasu przyrodzie”. Co to oznacza dla pana?

Dla mnie osobiście oznacza to pozostawienie ekosystemu procesom naturalnym, co jest słuszną ideą, jednakże nie wszędzie to „oddanie lasu przyrodzie” przyniesie oczekiwane skutki. Możemy to robić w zbiorowiskach zbliżonych do naturalnych tam, gdzie ingerencja człowieka była niewielka. Jednakże w lasach, gdzie dominują obce gatunki inwazyjne takie jak np. czeremcha amerykańska, brak naszej ingerencji poprzez odpowiednie zabiegi pielęgnacyjne oraz sztuczne nasadzenia doprowadzi do zmniejszenia różnorodności biologicznej. Doprowadzi to do zdominowania tego zbiorowiska przez gatunki inwazyjne, które często oddziałują allelopatycznie na inne gatunki w tym na odnowienie naturalne rodzimych gatunków drzew i krzewów.

 

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

siedemnaście − 3 =