800 lat temu św. Franciszek w “Pieśni Słonecznej” wychwalał piękno natury, sto lat temu Jan Gwalbert Pawlikowski udowadniał, że odbudowa państwa polskiego i troska o środowisko muszą iść w parze, a 45 lat temu w Polsce, podczas Świętego Biegu Na Rzecz Ziemi i Życia, Dennis Banks, Odżibwej z USA przypominał o jedności człowieczeństwa ze światem natury. Jak można łączyć te tradycje, opowiada Krzysztof Mączkowski – koordynator Programu Drzewo Franciszka. Rozmawiamy rok po zmianie profilu portalu drzewofranciszka.pl. 

 

 

Katarzyna Kamyczek: Pamiętasz moment, w którym poczułeś, że przyroda to coś więcej niż tylko otoczenie – że to właśnie nią chcesz się zajmować?

Krzysztof Mączkowski: Doskonale pamiętam! Lata 80., nad Jeziorem Berzyńskim w Wolsztynie, z moim kuzynem. Zimowy krajobraz, jezioro skute lodem, a wokół połamane trzciny. Trafiliśmy na stare gniazdo trzciniaka i remiza. To był moment, w którym poczułem, że przyroda stanie się moją pasją. To było dokładnie 20 grudnia 1982 r. Choć wtedy nie myślałem jeszcze o ochronie przyrody w sensie formalnym, wiedziałem, że będzie to coś, czym będę chciał zajmować się przez całe życie.

Poczucie misji – czy wpływ na to miała twoja fascynacja kulturami Indian?

Zainteresowanie Indianami pojawiło się u mnie trochę później. Wtedy czytałem, jak wielu w tamtych czasach, ”Winnetou”. Na szczęście szybko natrafiłem na ludzi zajmujących się nimi „na poważnie”, z Polskiego Ruchu Przyjaciół Indian, o którym przeczytałem w „Expressie Poznańskim”. Trafiłem na pierwsze swoje spotkania z indianistami do Poznania. W 1990 r. wziąłem udział w Świętym Biegu Na Rzecz Ziemi i Życia. Organizowali go Indianie z wielu plemion na trasie Londyn – Moskwa. Łączyli swoje tradycje z przesłaniem ekologicznym. Właśnie wtedy połączyły się moje pasje – ochrona przyrody i indiańskie filozofie.

… i bieganie. Jesteś inicjatorem Biegu Na Rzecz Ziemi. Jak do tego doszło?

04.10.2014 IV Bieg Na Rzecz Ziemi. fot. Bartosz Jankowski

Wszystko zaczęło się od mojego udziału w Świętym Biegu w Europie w 1990 r., a później, w 1992 r., sam zorganizowałem Bieg Solidarności z Narodami Tubylczymi Ameryki – w roku 500-lecia tzw. odkrycia Ameryki, które z naszej perspektywy było raczej zderzeniem kultur.

Po wielu latach wziąłem udział w Maniackiej Dziesiątce, popularnym biegu sportowym w Poznaniu. Przypomniałem sobie o swoim udziale w Świętym Biegu i tak narodził się Bieg Na Rzecz Ziemi – inicjatywa, w której nie chodzi o rywalizację ani bicie rekordów. Nie liczymy wyników, biegniemy w intencji ochrony naszej planety. Dennis Banks, założyciel Sacred Run, nauczył nas, że „co krok to modlitwa”. To wydarzenie inspirowane tradycjami indiańskimi ma wymiar duchowy i symboliczny.

Od 12 lat organizujemy je w różnych częściach Polski, łącząc ekologię z kulturą i historią. W Tczewie biegliśmy w ramach Roku Wisły honorując jednocześnie obrońców Mostu Tczewskiego z 1939 r., a w Oświęcimiu – przed biegiem do Pszczyny – składaliśmy kwiaty na terenie niemieckiego obozu koncentracyjnego, a ostatnio w Starych Lipkach biegliśmy do Treblinki. Ale też mamy za sobą trasy w Wartkowicach, Uniejowie, Poznaniu, Lesznie, Koszalinie, Chodzieży, Pile, Węgrowie pod Warszawą. Za każdym razem to nie sport – to bieg kulturowo-ekologiczny.

Jak trafiłeś do Programu Drzewo Franciszka?

W 2018 roku spotkałem prezesa Fundacji Zakłady Kórnickie, który opowiedział mi o konkursie plastycznym „Drzewo Franciszka”. Zaproponowałem wówczas, że warto pójść krok dalej i zamiast kolejnej rywalizacji plastycznej stworzyć coś, co realnie wpłynie na świadomość ekologiczną – na przykład konkursy na szkolne projekty ekologiczne. Pomysł szybko nabrał rozpędu i rozwinął się w kompleksowy program edukacji ekologicznej, inspirowany duchowością i kulturą.

Tak powstał Tydzień Świętego Franciszka – festiwal ekologii integralnej, który odbywa się co roku od 4 do 10 października. Organizujemy też konferencje, wycieczki przyrodnicze, koncerty, a „Drzewo Franciszka” stało się wielomodułowym programem – z portalem internetowym, konferencją „Natura i Kultura”, magazynem poświęconym ochronie środowiska i konkursem filmowym Franciszki, który uwrażliwia młodzież na kwestie ekologiczne, 

Co dokładnie symbolizuje „Drzewo Franciszka”?

Logo Programu Drzewo Franciszka. mat. FZK

Ma wiele znaczeń. Pierwsze skojarzenie to oczywiście św. Franciszek – wzór w podejściu do ekologii i ochrony przyrody. Franciszkanizm oznacza nie tylko troskę o naturę, ale także o ubogich i potrzebujących.

Nawiązuje też do papieża Franciszka, który w encyklice „Laudato Si’” połączył kwestie ekologiczne, kulturowe i duchowe. „Drzewo Franciszka” to również symbol wspólnoty – nasz program nie jest nastawiony na jednostkę, lecz na działanie wspólnotowe, międzypokoleniowe.

A samo drzewo? Łączy wszystkie te idee. Jego logo zawiera franciszkańskie „tau” – znak pokory i prostoty. Zielone liście symbolizują życie i naturę, a ciemnogranatowa obwódka, odwołująca się do koloru wody i nieba, spina całość w jedną, spójną wizję.

„Drzewo Franciszka”. Jakie to drzewo?

Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Może dąb – symbol siły i trwałości? Ale dla mnie to przede wszystkim symbol troski o ziemię i duchowego połączenia z przyrodą. 

Symbolizuje harmonię natury i człowieka.

Z filozofii tubylczych ludów Ameryki wynika, że wszystko jest ze sobą połączone. Każde naruszenie równowagi w naturze odbija się na nas. To podejście widzę również w tradycji franciszkańskiej, która uczy nas szacunku do każdej formy życia (Brat Słońce, Siostra Woda). My, ludzie, jesteśmy strażnikami Ziemi, a nie jej władcami. Nasze zadanie to dbałość o środowisko dla przyszłych pokoleń. W trosce o naturę brakuje mi często duchowego wymiaru. Polska edukacja ekologiczna popadła w marazm, a my staramy się nadać jej nowy wymiar i inspiracje znajduję w tradycjach tubylczych i franciszkańskich, gdzie natura jest traktowana jako coś świętego…

… i zasługującego na szacunek. 

Wszystko jest dziełem stworzenia. Słowa „Czyńcie sobie ziemię poddaną” nie oznaczają dewastacji, lecz zaproszenie do bycia jej opiekunem i strażnikiem. To nasze zadanie – chronić i pielęgnować to, co otrzymaliśmy, tak aby służyło także przyszłym pokoleniom.

Przyroda uczy nas pokory… 

… i pokazuje nam nasze miejsce. Ludzie próbują ją zmieniać, ale natura zawsze na to reaguje. Powinniśmy obchodzić się z nią ostrożnie – eksploatować mądrze, nie wyniszczając jej zasobów.

„O ekologii z nadzieją: to motto portalu DrzewoFranciszka.pl. 

Nadzieja to jeden z najsilniejszych motorów działania. Cała idea ochrony środowiska opiera się na wierze, że wciąż możemy mieć czystą wodę, powietrze i lasy. Odbieranie ludziom tej nadziei to jedna z największych zbrodni. Nie należę do tych, którzy twierdzą, że świat jest już stracony i nie pozostaje nic poza czekaniem na katastrofę. Wręcz przeciwnie – unikam takiego myślenia i tych, którzy je propagują.

Ich postawa nie zachęca do działania. 

Jeśli uwierzymy w narrację, że Ziemia się dla nas kończy, moglibyśmy jedynie założyć ręce i czekać na koniec świata, uznając, że nic już nie da się zrobić. Jednak ja uważam, że powinniśmy działać z nadzieją na lepszą przyszłość.

Historia już dwukrotnie pokazała, że ludzkość potrafi uniknąć katastrofy. Pierwszy przykład to masowe stosowanie DDT (*), które doprowadziło do wyjałowienia bioróżnorodności – kluczowej dla zdrowego rolnictwa. Gdy podjęto decyzję o wycofaniu tej substancji, środowisko zaczęło się regenerować, a rolnictwo stało się zdrowsze. Drugi przypadek to ograniczenie produkcji freonów stosowanych w lodówkach. Dzięki temu zaledwie cztery lata temu, w okresie pandemii, dziura ozonowa zaczęła się zamykać.

Te przykłady pokazują, że kiedy ludzie myślą przyszłościowo i z nadzieją, możemy uniknąć katastrofy. Ktoś kiedyś porównał ludzkość do kierowcy, który przy dużej prędkości wypadł z drogi i zmierza prosto na skałę, co oznaczałoby nieuchronną zagładę. Ja jednak widzę to inaczej – nie mam pewności, czy już wypadliśmy z trasy, ale jeśli, to wciąż mamy kilka sekund, by skręcić i uniknąć zderzenia. Być może wyjdziemy z tego z połamanymi rękoma i nogami, a samochód będzie do kasacji – ale przetrwamy.

To właśnie myślenie o nadziei i o lepszej przyszłości mnie prowadzi. Wierzę, że jutro może być lepsze, a pojutrze – jeszcze lepsze niż jutro.

IV Konferencja „Natura i Kultura” odbędzie się na Wydziale Historii UAM 24 kwietnia 2025 r.

24 kwietnia w Poznaniu w ramach Programu Drzewo Franciszka odbędzie się konferencja „Natura i Kultura”. Czym zaskoczy?

Wszystkie tematy są ciekawe. Po pierwsze, w tym roku obchodzimy 800-lecie Pieśni Słonecznej – czyli Laudato Si’ – stworzonej przez św. Franciszka. To niezwykłe, że już osiem wieków temu byli ludzie, którzy myśleli z nadzieją o świecie. Temu tematowi poświęcony będzie wykład ojca Roberta Leżohupskiego, gwardiana franciszkańskiego z Poznania. Drugim tematem będzie opowieść prof. Jerzego Smardzewskiego o sztuce meblarskiej, ściśle związanej z lasem i drzewami, a jednocześnie czerpiącej inspiracje z przyrody. Czwartym będzie wykład prof. Ryszarda Staniszewskiego o nierozerwalnych więzach natury i muzyki. A dr Zbigniew Kalisz przypomni historię Fundacji Zakłady Kórnickie. Obchodzimy przecież 100-lecie jej powstania!

Ja będę mówić o Janie Gwalbercie Pawlikowskim – człowieku, dzięki któremu 100 lat temu narodziła się nowoczesna ochrona przyrody w Polsce. To on, po 123 latach zaborów, w czasach gdy Polski miało już nigdy nie być, uświadomił ludziom, że odbudowa państwa i troska o przyrodę muszą iść w parze. Pokazał, że współczesna Polska nie może istnieć bez ochrony środowiska, a prawdziwy rozwój zawsze opiera się na szacunku dla natury. Dla tamtego pokolenia działalność propaństwowa była jednocześnie działalnością proekologiczną.

Dużo czytasz… Podaj trzy tytuły z serii „must read”. 

Krzysztof Mączkowski na Festiwalu Książki w Chodzieży. Fot. Paulina Panek

Trzy? Strasznie trudne zadanie. Podam przypadkowo wybrane tytuły z katalogu kilkunastu ciekawych tytułów: Pieśń Ziemi Kimmerer Robin Wall, Ostatnie dziecko lasu Louv Richarda, Kultura a natura Jana Gwalberta Pawlikowskiego… Mogę jeszcze trzy? Zew włóczęgi Rebecci Solnit, Etyczne potępienie myślistwa pod red. Doroty Probuckiej, Boska Ziemia o. Stanisława Jaromiego. 

Ale, jak wspominałem, jest ich o wiele, wiele więcej. Czytajcie literaturę przygodową, young adult, fantasy, reportaże i pamiętniki, cokolwiek, co lubicie czytać – wszystko to, gdzie jest pokazywany pozytywny związek człowieka z przyrodą!

Co daje ci siłę do nieustannej walki o przyrodę?

Ludzie, z którymi współpracuję – każde spotkanie to inspiracja. Nawet trudne doświadczenia uczą pokory i pomagają unikać kolejnych błędów. Siłę czerpię też z natury – zwykły spacer, wyprawa nad jezioro czy obserwacja ptaków przypominają mi, dlaczego warto działać. I sacrum, które mi oferuje.

 

 

 

 

 

(*) DDT (dichlorodifenylotrichloroetan) to silny insektycyd, który był powszechnie stosowany w rolnictwie i ochronie zdrowia publicznego. 

 

 

 

Krzysztof Mączkowski, analityk ochrony środowiska, antropolog kulturowy, edukator środowiskowy i kulturowy. Koordynator krajowy Programu Drzewo Franciszka, redaktor naczelny portalu drzewofranciszka.pl, twórca i sekretarz redakcji Magazynu Drzewo Franciszka. Pomysłodawca i dyrektor Festiwalu Ekologii Integralnej – Tygodnia Św. Franciszka. Koordynator ds. Społecznej Odpowiedzialności Uczelni i wykładowca na Uniwersytecie WSB Merito w Poznaniu. Inicjator i współzałożyciel kulturowo-środowiskowego Biegu Na Rzecz Ziemi, Festiwalu Culture4Climate i projektu Made in Native America.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

20 − osiem =