
Wielokrotnie słyszę, że aktywność pojedynczych ludzi nie rozwiąże żadnego istotnego problemu środowiskowego ani klimatycznego. Że liczy się wyłącznie „podejście systemowe” – takie, które pozostaje w kompetencjach i możliwościach administracji centralnej i wielkich korporacji.
Sprawa nie jest jednak tak oczywista. Z jednej strony to prawda, że potrzebujemy rozwiązań systemowych: prawnych, finansowych, instytucjonalnych oraz dobrze uzgodnionych polityk publicznych. Z drugiej – oczekiwanie na przeciągające się zmiany, dokonywane gdzieś daleko i wysoko ponad nami, rodzi frustrację. Zwłaszcza że w świecie pełnym innych „istotnych problemów” sprawy środowiska często schodzą na dalszy plan.
Mało tego, ci „wielcy” nierzadko zajmują się klimatem i środowiskiem głównie w wymiarze werbalnym, pozostawiając wiele do życzenia tam, gdzie zaczynają się realne decyzje, odpowiedzialność i praca.
Od zmian systemowych jednak nie uciekniemy. Potrzebne są dobre regulacje prawne, sprawny system finansowania i strategiczne myślenie o zależnościach między środowiskiem a polityką społeczną, gospodarką, zarządzaniem kryzysowym, ochroną zdrowia, kształtowaniem przestrzeni i wieloma innymi obszarami życia publicznego.
Czy jednak my, tu na dole, jesteśmy skazani wyłącznie na czekanie i protestowanie wtedy, gdy dzieje się coś złego? Nie. Od nas również wiele zależy. Wielka ekologia zaczyna się w naszych domach, gminach, miastach, na podwórkach i w małych wspólnotach.
To od naszych działań i postaw zależy, jak będzie wyglądała gminna polityka ochrony środowiska. Czy i w jaki sposób ochronimy „nasze” jezioro. Czy osiedla i sołectwa zajmą się retencją. Jak ukształtujemy przestrzeń najbliższego otoczenia. To my mamy szansę ochronić miejski park, gminną aleję starych drzew, lokalną bioróżnorodność, która wzmacnia zasoby wody i może wspierać miejscową produkcję rolną.
To my wcielamy w życie systemy gospodarki odpadami: segregując śmieci, nie zaśmiecając lasów, oddając odpady problemowe – przeterminowane leki, zużyte baterie czy elektrośmieci – do specjalnych punktów zbiórki.
Wiele zależy od nas: od indywidualnych decyzji, codziennych nawyków i małych kroków. A gdy wszystkie te pojedyncze działania zestawimy w skali tysięcy gmin, sołectw i osiedli, zobaczymy ogrom pozytywnego oddziaływania.
Świata może nie zbawimy w pojedynkę, ale nasze podwórka już tak.
fot. tytułowa: https://unsplash.com/@ryanmoreno





