Piątkowy Zielony Pokój wyjątkowo dziś, w poniedziałek. Przyznam, że potrzeba mi było trochę czasu, by ochłonąć od głębokiego rozczarowania, jakim było dla mnie prezydenckie veto do ustawy o ustanowieniu parku narodowego w dolinie Dolnej Odry.

A jak wiadomo, w rozczarowaniu – czy to do osoby, czy to do sytuacji – najłatwiej chlapnąć coś, czego potem może by się żałowało.

A decyzją prezydenta jestem rozczarowany, bo wydawało mi się, że ustanowienie pierwszego po 24 latach nowego parku narodowego będzie idealną okazją do świętowania 107. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. I to parku, który miał (ma?) powstać na Ziemiach Odzyskanych. Wydawało mi się, że dla polityków pokroju prezydenta ma to znaczenie. Okazuje się, że byłem naiwny.

Mimo wszystko, nie, nie będę politykował i nie dołączę do grona srogich politycznych krytyków prezydenta, ale też niech nikt nie oczekuje, że będę dla tej decyzji wyrozumiały. Bo nie ma dla niej żadnego uzasadnienia.

Park narodowy miał powstać w dolinie Odry w takim kształcie, by nie naruszać interesów gospodarki morskiej, by nie naruszać interesów samorządów (które zresztą gremialnie ideę parku poparły), by nie były zagrożone nawet interesy żeglugi!

Pisałem już o tym w Zielonym Pokoju, więc tylko powtórzę: Żegluga w okolicach Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry nie będzie zakazana, bo granice planowanego parku i jego otuliny nie obejmują torów wodnych, na których poruszają się statki. Utworzenie parku nie zakłóci więc żeglugi na tym terenie ani nie wstrzyma rozwoju portów.

Nie może być konfliktów z żadną sferą gospodarki, skoro sensem utworzenia parku na tym terenie jest ochrona największych torfowisk w Europie Środkowej. A torfowiska to –mam nadzieję, że wiemy – naturalny regulator stosunków wodnych (wchłaniają wodę przy jej nadmiarze, a oddają w teren, gdy jej brakuje), z którego korzysta i gospodarka, i samorządy.

Jak wiem, część tego obszaru to element już istniejącego parku krajobrazowego, obszaru Natura 2000 i dwóch bodaj rezerwatów przyrody, więc o żadnej wielkiej rewolucji nie było tu mowy.

Nadzieję miałem, gdy widziałem, jak na rzecz parku stają ramię w ramię urzędnicy od środowiska, samorządy, przyrodnicy i ekolodzy. Nadzieję miałem, gdy kilka dni przed decyzją głowy państwa – jak się okazuje, negatywną – w Kancelarii Prezydenta RP głównym ich rozmówcą jest szef Kancelarii pochodzący ze Szczecina. Myślałem sobie, jak fajnie, że o regionie rozmawiają ludzie z regionu. OK, słyszałem o politycznych seminariach sfrustrowanych polityków „argumentujących na nie” ideę parku, ale myślałem, że to margines rzeczowej debaty.

Weto prezydenta uwolniło absurdalne tezy o „niemieckiej inspiracji”, łączące blokadę budowy terminala kontenerowego w Świnoujściu, i inne, których nawet nie chcę cytować, by nie powielać głupot.

Strasznie przykre są też opinie niektórych przyrodników, którzy uważają, że odrzański park narodowy nie jest tak cenny, jak inne, które powinny powstać w pierwszej kolejności w innych miejscach w Polsce. Bądźmy szczerzy, jeśli nie powstał park narodowy z poparciem samorządów, to nie powstanie żaden inny, gdzie kompromisu nie ma.

Jestem rozczarowany tym wszystkim również dlatego, że wydawało mi się, że ustanowienie nowego parku narodowego będzie żywym pomnikiem hołdu dla polskiej niepodległości; że zamiast kolejnego stalowego, powstanie żywy pomnik przyrody, o którym będziemy mówili, że chroni narodowe dziedzictwo przyrodnicze. Wszak przyroda, obok pomników powstańców, bitew, pięknych zabytków i świadków historii, jest równie ważnym znakiem dziedzictwa narodowego, czyż nie?

Okazuje się, że ci, którzy traktują ochronę polskiej przyrody jako element patriotyzmu jest w Polsce ciągle za mało…

Co dalej? Nie ma się co obrażać na polską rzeczywistość polityczną. Trzeba robić swoje. Dziś z rana usłyszałem, że park narodowy na Odrze ma powstać jako filia Wolińskiego PN, co nie wymaga podpisu prezydenta. OK, jeśli to da szansę na uratowanie torfowisk i piękna Dolnej Odry, proszę bardzo.

Ja jednak chciałbym, by nie zarzucać ciągłej, rzeczowej narracji o ochronie przyrody – przecież edukacja środowiskowa daje szansę na to, by podobne kłopoty nie powtarzały się w przyszłości. Ja wiem – to długa droga, wyboista i nie zawsze zakończona sukcesem. Ale potrzebna, bo może kiedyś przyniesie długotrwałe pozytywne efekty. Milczenie obrońców przyrody przyniesie jej klęskę. A nie o to chodzi.

Wszystkiego zielonego z okazji Dnia Niepodległości!

 

fot. tytułowa: Krzysztof Płocha | unsplash.com

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

2 + 9 =