Opieka nad naturą wywołuje ogromne emocje. Jest tak, bo każdy z nas ma serce. Serce większości z nas mówi, że trzeba by było być dla świata pozytywnym, że trzeba dbać o ten świat  – dla siebie, dla swoich dzieci, niektórzy mają wnuki. Chronić nie tylko dlatego, że chcemy go właśnie dla następnych pokoleń, ale dlatego, że on sam w sobie ma wartość. Dla jego krajobrazów, piękna.

Nie tylko po to, by nasze dzieci czy wnuki mogły to piękno oglądać. To jest wartość sama w sobie. Każde życie jest wartością samą w sobie. Dla konia nie ma innego wartościowego życia niż życie konia. Dla muchy – to samo. I dla tego nieszczęsnego komara też nie ma innego życia niż życie komara. I my gdzieś głęboko wszyscy czujemy, że tak to wygląda. No i zaczyna się cała układanka…

Daj przykład!

Najważniejsze dla młodego człowieka jest, by nic nie robił na siłę. On nasiąka naszym podejściem. Z jednej strony, mając serce do natury, mówimy młodym ludziom: „musicie czynić dobro”. A oni przyglądają się, co my robimy w domu z tym dobrem. Jak je traktujemy naprawdę. Bardzo często niezbyt dobrze. Krzywdzimy, kłamiemy, zachowujemy się w sposób niegodny.

I teraz, jeżeli młody człowiek nie jest jeszcze nasiąknięty cynizmem, jak ma działać inaczej niż emocjonalnie – nie kalkulując? Jak młodzi mogą stanąć twarzą wobec tego świata, skoro nie mają jeszcze nic do stracenia?

Rozmawiałem ostatnio z ludźmi z „ostatniego pokolenia”. Mówili: „no ale co my możemy stracić? Że nas wyrzucą ze studiów? Że będziemy mieli potem gorzej z pracą?” Oni już zaczynają mieć coś do stracenia i zastanawiają się, czy rzucanie się pod samochody ma sens. Bo złamie ich życie, a ono i tak będzie w kieracie tej cywilizacji, którą chcą zmienić.

I wtedy przychodzi chwila refleksji. Co ja mogę zrobić? Kim naprawdę jestem? Co bym w tym życiu chciał osiągnąć? Jakie rzeczy są dla mnie najważniejsze? W niektórych pojawia się chęć niesienia pomocy, bycia wojownikiem. Ale tu ważne – żebyśmy nie pomylili wojownika z żołdakiem, nie pomylili wojownika z oprawcą.

Wojownik może działać na każdym poziomie – ekologicznym, pomagając zwierzętom, starszym ludziom. Ale trzeba pamiętać, że zawsze wymaga to gigantycznego wysiłku.

Wojownik musi najpierw powalczyć z samym sobą – nie być leniwy. Musi też ułożyć dobrze swoje relacje w rodzinie, z najbliższymi. Ja bym w życiu nie zrobił tego, co zrobiłem, gdyby nie moja żona.

Jadąc na spotkanie, gdzie prowadziłem zajęcia „Droga Wojownika Gai”, czyli Wojownik dla Ziemi, zawsze pytałem o zgodę żonę. Ona zostawała z naszymi dwiema córkami. Gdyby powiedziała: „Jacek, przestań, nie dość, że jedziesz tam za darmo, do tego musisz dołożyć, a mnie zostawiasz z całą robotą”, to bym nie pojechał. Ale ona mówiła: „jedź, to trzeba robić dla świata, dla nas”.

I to też ważne – że robi się to dla siebie. Tak, dla siebie.

Wojownik najpierw musi więc ułożyć sprawy w domu. Nie może być tak, że ktoś pokazuje się światu jako wielki, wspaniały, że pomaga koniom, rzekom, a w domu – bałagan. To jest nie do przyjęcia. Zaczyna się od siebie, od swojego domu, od relacji.

Wojownik to ktoś, kto jest – on i ona – wdzięczny. To bardzo istotne. Wszystko dostaliśmy od innych: drogi, szkoły, wiedzę, życie od rodziców, powietrze, wodę, pożywienie od Matki Ziemi. Kłopot w tym, że my tego nie dostrzegamy i nie dziękujemy – ani Matce Ziemi, ani własnym matkom, ani nauczycielom.

Wdzięczność czyni nas szczęśliwymi. Czyni nas szczęśliwymi wojownikami i wojowniczkami. A o tym zapomnieliśmy.

Mieszkam na wsi. Pamiętam, jak z ojcem chodziłem w góry – bo jestem góral. Jak byłem mały, to na ścieżkach ludzie mówili sobie: „szczęść Boże”. Ojciec odpowiadał: „daj Boże”. To nie znaczy, że był religijny. Niekoniecznie. Ale to była taka chwila pewności, że wszystko jest na swoim miejscu.

Świat wokół bardzo się zmienił. Nie wiemy, co jest na miejscu, a co nie. To nas czyni zagubionymi, często chorymi. Mamy kłopoty nie tylko fizyczne, ale psychiczne. A wdzięczność przywraca porządek. Pokazuje, gdzie początek, dokąd zmierzamy i co możemy zrobić.

Nie musimy być wojownikami, którzy tylko walczą. Możemy być silent warrior – wojownikami ciszy.

Wielu ludzi walczących dziś o środowisko to osoby samotne. To niedobrze, bo spalają się. Całą energię poświęcają na walkę, a po czasie widzą, że nie mają zwrotu. Rzucają się, by ratować Ziemię – a Ziemia i tak nie będzie w ten sposób uratowana. Widzą, że walec cywilizacji idzie dalej i to jest frustrujące.

Jak ja bym walczył dziś, z tą wiedzą, którą mam? Trochę inaczej. Nadal pomagałbym bezpośrednio – zwierzętom, poszczególnym drzewom. To robiłem i robię. Bo to konkret.

Konkret to dla mnie ogród. Farma, na której pokazuję ludziom, jak hodować rośliny i zwierzęta tak, by zużywać jak najmniej wody, a jednocześnie produkować tyle żywności, że wielu ludzi się z niej wyżywi. 

Konkret to, gdy widzimy, że ptaki nie mają co jeść – sadzimy coś, żeby miały. 

Konkret to, gdy rdestowiec zagraża – wyrywamy go.

Konkret to praca na kolanach: sadzenie, pielęgnacja, wyrywanie chwastów. 

Konkret.

 

 

zdjęcie tytułowe: proudlyswazi| unsplash.com

Jacek Bożek
Jacek Bożek, działacz ekologiczny, założyciel i przewodniczący Klubu Gaja, jednej z najbardziej rozpoznawalnych organizacji ekologicznych w Polsce, z filiami także w Holandii i Wielkiej Brytanii. Już w latach 80. prowadził prywatną szkołę hathajogi w Wilkowicach, a jego zaangażowanie wykraczało poza ochronę przyrody – działał również na rzecz praw Tybetańczyków, m.in. wydając biuletyn Wolny Tybet. Brał udział w kluczowych akcjach protestacyjnych, takich jak sprzeciw wobec budowy elektrowni jądrowej w Żarnowcu czy zapory w Czorsztynie. Za swoje zasługi został uhonorowany wieloma nagrodami, m.in. nagrodą Polcul Foundation (2000) za działalność na rzecz kultury i ochrony środowiska oraz tytułem „Człowieka Roku Polskiej Ekologii” (2002). W 2014 roku otrzymał Zielony Czek w kategorii „edukacja ekologiczna dzieci i młodzieży” za programy takie jak „Zaadoptuj rzekę” czy „Święto Drzewa”, kształtujące pokolenie „Eko XXI wieku”. Nadal aktywnie działa na rzecz ochrony środowiska i praw człowieka. Działacz opozycji antykomunistycznej. W 2011 odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski za budowanie społeczeństwa obywatelskiego. Laureat Społecznego Nobla Ashoki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

jeden × cztery =