Wielu ludzi chciałoby, żeby dzikie zwierzęta zostały w lesie, z dala od miast i wsi. Tymczasem rzeczywistość jest zupełnie inna – świat ludzi i zwierząt coraz bardziej się przenika. – Nie da się postawić muru między człowiekiem a dziką przyrodą – mówi leśnik Adam Gełdon.
Katarzyna Kamyczek: Coraz częściej słyszymy o dzikich zwierzętach w miastach. Skąd to zjawisko?
Adam Gełdon: To jest poniekąd naturalna konsekwencja tego, że człowiek zdominował planetę. W skali całej Ziemi dzikie ssaki stanowią zaledwie około 4 procent biomasy (czyli łącznej masy wszystkich ssaków). Około 36 procent to ludzie, a aż 60 procent to zwierzęta hodowlane wykorzystywane przez człowieka. To pokazuje, że w zdominowanym przez człowieka i jego działalności krajobrazie prędzej czy późnią pojawią się różne gatunki dzikich zwierząt, które będą przystosowywać się do nowych warunków stworzonych przez człowieka.
Wiele osób do dziś ma przekonanie, że miejsce dzikich zwierząt jest wyłącznie w lesie, w ich naturalnym środowisku i nie powinny zbliżać się do ludzkich zabudowań miast czy wsi, które jest miejscem życia ludzi. Ale tak się po prostu nie da. Te światy zawsze będą się przenikać.
Dlaczego?
Niektóre gatunki zwierząt potrafią się dostosować do życia w środowisku mniej lub bardziej przekształconym przez człowieka i również wykorzystują tereny zurbanizowane do np. zdobywania pokarmu czy szukania schronienia.
Jest to zjawisko tzw. synantropizacji i takie wnikanie dzikich zwierząt nawet do dużych miast jest coraz bardziej powszechne i coraz więcej gatunków potrafi funkcjonować w naszej przestrzeni.
Jakie zwierzęta możemy dziś spotkać w miastach?
Takich gatunków jest całkiem sporo. W samej np. Warszawie od wielu lat istnieje kolonia lisów w samym centrum. W miastach gniazdują też sokoły wędrowne czy np. ptaki z rodziny krukowatych, które dawniej nielicznie obserwowane praktycznie wyłącznie w naturze, a dzisiaj są stałym elementem polskich miast. Podobnie z innymi ptakami: łabędzie, krzyżówki, łyski, perkozy, kanie rude, jastrzębie, dzięcioły itd. W miejscowościach o rozproszonej zabudowie widujemy zające, sarny, jelenie, borsuki, łosie, dziki, a nawet duże drapieżniki, takie jak wilki czy niedźwiedzie. To gatunki, które kiedyś kojarzyły się głównie z przebywaniem w sercu dzikich lasów, a obecnie potrafią odnaleźć się także w środowisku zurbanizowanym szczególnie tam, gdzie zabudowa graniczy z lasem czy terenami polno-łąkowymi poprzecinanymi licznymi zadrzewieniami.

Czyli nie da się wyznaczyć granicy między „światem ludzi” a „światem przyrody”?
Człowiek jest również elementem świata przyrody, korzysta nieprzerwanie z zasobów przyrodniczych i jest od zawsze związany z naturą, choć duża część społeczeństwa w dobie dzisiejszych czasów o tym trochę zapomniała i nie czuje niestety potrzeby bliższego kontaktu z naturą i lasem. Ale nie da się całkowicie odizolować ludzi od świata przyrody i na szczęście ludzka natura prędzej czy później upomni się o kontakt z dziką przyrodą. Nie da się również wytłumaczyć dzikim zwierzętom, że mają się trzymać z daleka od miast i działalności człowieka. One będą korzystać z całego dostępnego środowiska – także tego, które przekształcił człowiek, jeżeli tylko pojawia się tam odpowiedni pokarm, możliwość schronienia i względny spokój, aby wychować potomstwo.
Co najbardziej przyciąga zwierzęta do ludzi?
Najczęściej nasza własna działalność. Przede wszystkim pozostawiany przez ludzi łatwo dostępny pokarm – na przykład odpady, zarówno w lesie, jak i na terenach zurbanizowanych. Takie celowe lub nieświadome dokarmianie dzikich zwierząt może powodować ich silne oswojenie z obecnością człowieka, co niestety w dalszej konsekwencji powoduje skrócenie dystansu do ludzi i generowanie sytuacji konfliktowych, ponieważ oswojone zwierzę może zachować się nieprzewidywalnie. Takim przykładem mogą być coraz liczniej występujące w miastach dziki, które są rzeczywiście problematyczne i w dodatku niebezpieczne, bo ataki dzików na ludzi czy psy mogą skończyć się tragicznie.
Dzikie zwierzęta wnikają również do miast, bo czują się tam bezpiecznie i mają całodobową ochronę zapewnioną obecnością ludzi przed swoimi naturalnymi wrogami, w postaci np. wilka czy rysia.
Czyli zwierzęta potrafią funkcjonować w bardzo zmienionym środowisku?
Część gatunków na pewno tak. Wilki są jednym z lepszych przykładów takiej zdolności adaptacji. Potrafią z powodzeniem funkcjonować nie tylko w środowisku leśnym, ale także w krajobrazie rolniczym czy w pobliżu większych miast. Są bardzo plastycznym gatunkiem, potrafią korzystać z rozmaitego pokarmu dostępnego w środowisku, w tym z pokarmu roślinnego czy pochodzenia antropogenicznego. Mogą obejmować swoim terytorium nie tylko zwarte kompleksy leśne, ale również tereny całkowicie pozbawione lasu, tereny rolnicze czy mozaikę polno-leśną.
To pokazuje, że granica między światem ludzi, a światem dzikiej przyrody jest płynna – i prawdopodobnie taka już pozostanie.
W mediach pojawiają się zdjęcia z parków, gdzie dziki spacerują koło ludzi z pieskami na smyczy.
Przede wszystkim psa mieć blisko siebie przy nodze, żeby nie szczekał i nie podchodził i jak jest możliwość to wziąć większym łukiem te dziki lub obejść inną trasą, żeby nie iść chodnikiem tuż przy nich. No i nie płoszyć, nie krzyczeć, tylko spokojnie ominąć szerokim łukiem. Zachować dystans, spokój i ostrożność. Nie dokarmiać i nie podchodzić celem zrobienia lepszego zdjęcia Warto od razu powiadomić straż miejską, policję lub wójta gminy/burmistrza miasta jeśli jest zagrożenie bezpieczeństwa publicznego (a w tej sytuacji z pewnością jest z uwagi na gatunek, z jakim mamy do czynienia).





