Zbliża się czas Świąt Bożego Narodzenia, żegnania starego i witania nowego roku. To czas podsumowań, marzeń, postanowień i życzeń. 

Są życzenia, które męczą. Powtarzalnością, sztucznością i rzucaniem frazesów trochę na odczepnego. Ale są też życzenia autentyczne, prawdziwe, nie generowane AI ani nie będące powtarzanymi bezmyślnymi obrazkami i wierszykami.

Jest to czas wspólnoty, to podobno najbardziej rodzinne święta. I są oczekiwania, że choć na chwilę świat zatrzyma ostrzał ponad frontami wojen, że na chwilę zasypie okopy podziałów, że szczerze zaśpiewa Cicha noc… Że na chwilę się uśmiechnie, wyciągnie rękę do zgody…

Nie ma „świata”, jesteśmy my, żyjący tu i teraz. I jeśli my sami nie znajdziemy powodów do uśmiechu, zgody i czułości, nikt za nas tego nie zrobi.

Więc jeśli miotają nami w tych dniach gniew i frustracja, to lepiej dać sobie spokój z życzeniami, które zabrzmią sztucznie i szaro.

Ale jeśli znajdziemy choć jeden powodów, by się uśmiechnąć i przyjacielsko zagadać do sąsiada, koleżanki z pracy, to może znajdziemy w tym prostym geście siłę na kolejne miesiące.

I tego, po raz ostatni w tym roku, życzę: piękna i radości, wrażliwości i dobra. I niech każdy w puste miejsce pośrodku zdjęcia zrobionego przez Annie Spratt wpisze to, co sam chciałby usłyszeć w te Święta. I wtedy może nastąpi magia, bo właśnie wtedy odczytacie to, co moglibyście życzyć innym.

Nie tylko w swoim imieniu, ale i całego zespołu Programu Drzewo Franciszka życzę… I w myślach wpisuję, co sam chciałbym powiedzieć innym. To są piękne życzenia.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

18 − cztery =