
Zespół Luxtorpeda piosenką „Wilki dwa” spopularyzował kilka lat temu opowieść przypisywaną tradycjom indiańskim, wedle której w człowieku walczą dwie natury – dobra i zła. Dobro i zło są w niej przedstawione jako dwa wilki, a zwycięża ten, którego karmimy.
W każdym z nas ścierają się dobro i zło, ciemność i piękno. Wygrywa ta strona, której częściej ulegamy i którą wzmacniamy swoimi myślami, słowami oraz czynami. To my sami nadajemy kształt dobru i złu, które nosimy w sobie. Dobro i zło. Piękno i brzydota. Pokój i wojna. Radość i smutek.
Są ludzie, którzy konsekwentnie wybierają jedną z tych dróg, ale są też tacy, którzy – z różnych powodów – nie bardzo wiedzą, kim chcą być i jakimi wartościami chcą się kierować. W takich wyborach często pomagają przyjaciele, bliscy i rodzina. To oni później doświadczają skutków naszych decyzji – dobrych albo złych.
Wilki w naturze chodzą własnymi ścieżkami i, jeśli tylko mogą, unikają świata ludzi. Człowiek natomiast lgnie do innych ludzi i buduje z nimi relacje. Dlatego bycie dobrym lub złym nie jest wyłącznie naszą prywatną sprawą. Z naszego dobra korzystają inni, tak jak inni cierpią z powodu naszego zła. Tworzymy nastrój nie tylko dla siebie, lecz także dla otoczenia. Sąsiedzi, przyjaciele, znajomi i rodzina ulegają sile naszych emocji. Ludzie smutni nie bywają smutni wyłącznie „dla siebie”, bo ich smutek często udziela się innym. Ludzie radośni stają się natomiast ambasadorami radości.
Ludzie podatni na emocje innych często ulegają nastrojom, które nie są ich własne, i bezwiednie je przejmują. Smutek może pogłębiać smutek, a radość wzmacniać radość, wytrwałość i siłę.
Znam osoby, które niemal codziennie uwielbiają przekazywać złe wiadomości i prezentować nastawienie na „nie”. Widzę też, jak wielu innych, przyciąganych niczym magnesem, skupia się wokół nich i jeszcze bardziej ten nastrój pogłębia. Robi się tam potwornie smutno i ciemno.
Dzisiaj, gdy złe wiadomości rozchodzą się niezwykle szybko, siewcy radości, wytrwałości, nadziei i uśmiechu są szczególnie potrzebni. Nie chodzi o lekkomyślną beztroskę i udawanie „Polacy, nic się nie stało”, ale pełną wrażliwości zachętę do pracy na rzecz przyszłości.
Potrzebni są ci, którzy przypominają, że warto troszczyć się o ludzi i o świat, który jest naszym wspólnym domem. I bronią tego. Są niczym filmowych siedmiu wspaniałych broniących meksykańskiej wioski przed bandziorami.
fot. tytułowa: https://unsplash.com/@miloweiler





