
Jest taki moment w filmie „Naja – opowieść z innego świata”, gdy Clayson Benally z ludu Nawaho tłumaczy głównej bohaterce wartości ważne dla jego społeczności. Wśród nich wymienia szacunek.
Pierwszą reakcją może być zaskoczenie, dlaczego właśnie szacunek?, ale bardzo szybko dociera do widza, że jest to jedna z tych wartości, które w zasadniczy sposób porządkują relacje człowieka z otoczeniem, przyrodą i innymi ludźmi.
Szacunek do Ziemi i jej darów nakazuje korzystać z nich rozważnie, bez dewastacji i agresji. Szacunek do życia skłania do podejmowania takich działań, które temu życiu nie zagrażają.
Siła szacunku polega również na tym, że to, co szanujemy, zaczynamy traktować z respektem i uważnością. Z czasem staje się nam to bliższe. A tego, co jest nam bliskie, nie chcemy niszczyć. Dotyczy to właściwie wszystkiego, co jest częścią stworzenia: jeziora, lasu, zwierząt, pożywienia, miejsca, ale także drugiego człowieka.
Myślę, że właśnie szacunek stawia przed nami szczególnie trudne wyzwanie. Jeśli naprawdę chcemy kierować się szacunkiem wobec innych ludzi, musimy ograniczać własną skłonność do agresji, dominacji i narzucania innym swoich poglądów oraz postaw. Szacunek do człowieka nie oznacza przecież przyjmowania poglądów, z którymi się nie zgadzamy. Oznacza jednak próbę spojrzenia na drugą osobę bez uprzedzeń. Za każdym „wrogiem”, „innym” czy „obcym” — kogokolwiek tak określamy — stoi realny człowiek ze swoją wrażliwością, emocjami i uczuciami, ale także ograniczeniami, obawami i strachem.
Czy naprawdę musimy podchodzić do niego od razu z nieufnością i uprzedzeniem? A może warto czasem powiedzieć: hej, nie podzielam twoich poglądów i nie zgadzam się z nimi, ale spróbuj mi wyjaśnić, dlaczego właśnie to jest dla ciebie tak ważne?
Nie twierdzę, że nagle myśliwi wpadną w ramiona ekologów, a ci ostatni pokochają deweloperów. Ale wzajemny szacunek pozwala odrzucić agresję i stworzyć choćby minimalną przestrzeń, w której możliwa staje się rozmowa.
Wiele razy pisałem tutaj o sytuacjach, w których ekolodzy tracili szansę na korzystne dla przyrody zakończenie różnych spraw tylko dlatego, że nie potrafili szanować siebie nawzajem. Zdarzało się również, że brak szacunku w relacjach z urzędnikami przekreślał możliwość przekonania ich do zmiany decyzji szkodliwych dla środowiska.
Benally, mówiąc o szacunku, wskazywał więc na szacunek w sąsiedztwie innych ważnych dla nich wartości opisując całą filozofię życia Nawahów. Narodu, który mimo wielu historycznych traum przetrwał i który także dzisiaj może być źródłem niezwykle ciekawych inspiracji.
(Na marginesie: bardzo polecam film Jacka Kościuszki pt. „Naja – opowieść z innego świata”, który tej jesieni trafi do polskich kin studyjnych – w Poznaniu m.in. na festiwalach Made in Native America i Culture4Climate).
A skoro filozofia szacunku pozwala Nawahom porządkować relacje człowieka z Ziemią, innymi istotami i drugim człowiekiem, to właściwie dlaczego nie mielibyśmy – gdziekolwiek żyjemy – spróbować uznać jej także za swoją?
fot. tytułowa: https://unsplash.com/@davidclode





