To nie jest zwykła książka, lecz zbiór opowieści, które krążą jak głos przy ognisku. Opowiadaczka z Puebla Laguna staje się pretekstem do refleksji nad pamięcią, naturą i sztuką opowiadania.
Zanim nauczyliśmy się zapisywać historie, ktoś musiał je opowiadać. Przy ogniu, w drodze – głosem, gestem. Choć dzisiejszy storytelling bywa sformalizowany i podporządkowany celom komercyjnym, jego najprostszy rdzeń pozostaje zaskakująco bliski dawnym opowieściom zakorzenionym w obecności drugiego człowieka.
Pamiętam tylko niewielką część, to jest to, co pamiętam – deklaruje autorka, Leslie Marmon Silko.
Te zapamiętane historie, przywołane epizody i zdjęcia, składają się na książkę wyjątkowo zaskakującą.
Najważniejsze w życiu to mieć kogoś, kto opowie ci historię. Bez opowieści nie wiedzielibyśmy, kim jesteśmy.
Tradycyjne opowieści powtarzane były bez ustanku od tysięcy lat, dotyczyły czasów, kiedy rośliny, zwierzęta, a nawet skały czy gwiazdy miały w zwyczaju rozmawiać z ludźmi.
Pochodzenie autorki i kraina Pueblo Laguna
Autorka pochodzi z Pueblo Laguna w stanie Nowy Meksyk w USA, osady leżącej na terenie od wieków zamieszkanym przez ludy Pueblo. W pobliżu wznosi się Mount Taylor – święta góra tubylczych mieszkańców regionu. Choć sama osada powstała pod koniec XVII wieku, badania archeologiczne potwierdzają, że ludzie żyli tu od tysięcy lat.
Nowy Meksyk jest regionem przenikania się kultur rdzennych, hiszpańskich i amerykańskich, co widać w nazwach miejsc i lokalnej architekturze. Dobrym przykładem jest kościół św. Józefa w Pueblu Laguna – hiszpańska świątynia misyjna zbudowana z adobe, czyli cegieł z gliny, piasku i słomy suszonych na słońcu, które dobrze izolują przed upałem i nadają budynkom charakterystyczny, ziemisty kolor. W kościele chrześcijańskie figury świętych sąsiadują z malowidłami inspirowanymi tradycją Pueblo, co pokazuje, jak przenikają się tu kultury rdzennych mieszkańców i hiszpańskich osadników. Ta kulturowa różnorodność znajduje odbicie także w książce.
Z pokolenia na pokolenie
Czytanie Opowiadaczki z Puebla Laguna przypomina przeglądanie rodzinnego albumu ze zdjęciami: zachowane w kadrze postaci przywołują zdarzenia i skłaniają do snucia opowieści, historyjek i plotek. Szczerość autorki pozwala głęboko wniknąć w świat wyobrażeń i wartości ludów Pueblo, a także Nawahów czy Apaczów. Opowieści dawały ludziom możliwość rozprawienia się z lękami i marzeniami, wierzeniami i przekonaniami. Ujmujące jest to, co można przeczytać we wstępie, że w trakcie opowiadania panowała swobodna atmosfera.
Ludzie wstawali, przemieszczali się, ale tak, by nikomu nie przeszkadzać.
Skoro więc nikomu nie przeszkadzamy, wsłuchajmy się w słowa Człowieka Wichru.
Jestem z wiatru i tam, gdzie wiatr,
Dlatego będziemy pędem przebiegać
Przez cały świat.
Opowieści zapisane na kartach książki utwierdzają w przekonaniu, że człowiek jest nierozerwalną częścią natury. Nie może bez niej żyć, podobnie jak ona nie istnieje bez jego obecności. Publikację dopełniają fotografie oraz historie ukazujące ten wyjątkowy związek. Jednym z przykładów jest zdjęcie przedstawiające deszczowe chmury i widoczną w oddali ulewę, a na pierwszym planie naturalnie uformowany w piaskowcu zbiornik na wodę. To właśnie te dwa elementy stanowiły podstawę przetrwania ludzi na pustynnym płaskowyżu Nowego Meksyku. Pejzaż ten wyglądał niemal identycznie tysiące lat temu. Woda zawsze była tu dobrem rzadkim, dlatego naturalne piaskowcowe zagłębienia gromadzące deszczówkę miały ogromną wartość i były uznawane za święte przez mieszkańców.

Historie — jasne i mroczne — układają się w jedną pamięć miejsca
Na łamach Opowiadaczki powraca temat niewolnictwa. Jest o nim mowa w opowiadaniu o dziadku, który miał wóz, parę koni i sprzęt do wiercenia w poszukiwaniu wody. Podróżował po całym Nowym Meksyku, wiercąc studnie oraz stawiając lub naprawiając wiatrowe pompy wodne. Jego żona, gdy była małą dziewczynką, została porwana przez handlarzy niewolników. Niewolnictwo na terytorium Nowego Meksyku trwało aż do 1900 roku.
Nie brakuje w książce też humoru. Niektórzy dziadkowie zaczynali swoje opowieści na prośbę wnuków dopiero wtedy, gdy dostali coś pysznego do jedzenia — prażone orzechy pinyon albo kawałek jerky – to rodzaj suszonego mięsa — najczęściej wołowego, które zostało pokrojone w cienkie paski, przyprawione i wysuszone, aby mogło długo się przechowywać bez lodówki. W kontekście tradycji rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej było ważnym źródłem białka i jednocześnie praktycznym jedzeniem w podróży lub podczas zimy, bo nie psuło się łatwo.
Zjadał i zaczynał opowieść. Wiesz, tak właśnie należy robić, należy karmić opowiadającego smakołykami.
Byli też opowiadacze — wielcy fani kukurydzy. Zgadzali się na zdjęcie tylko pod warunkiem, że zostanie zrobione na polu, tak by kukurydza była dobrze widoczna. W końcu Meksyk to historyczna ojczyzna kukurydzy — element tożsamości narodowej.
Jej siostra Kukurydza harowała cały dzień, pocąc się w słońcu, raniąc dłonie w kukurydzianym polu.
To też opowieść o czarownikach
„Humma-hah” — rytualny okrzyk wprowadzający w magiczny i rytualny nastrój opowieści. Dawno temu na świecie nie było białych ludzi… i gdyby nie czary, tak by zostało. Czarownicy z różnych Puebli, a także od Nawahów, Siuksów i z „wszystkich innych plemion”, zebrali się, by rywalizować w wymyślaniu najohydniejszych czarów. Przynieśli skóry zwierząt, tańczyli wokół ogniska, przytargali kotły z niemowlętami gotującymi się we krwi, szykowali mikstury do zdobycia nowych ofiar, rozwijali skórzane tobołki z popiołami spalonych Hoganów i skrawkami ludzkiej skóry.
Tożsamość, wyobraźnia i sztuka opowiadania są nierozerwalnie związane z naturą w taki sam sposób, w jaki nitki pajęczej sieci wychodzą promieniście z jej środka.
Idea marzeń, wolności i życia bliżej ziemi
Kiedy autorka książki, Leslie Marmon Silko, była starsza, ktoś powiedział, że powinna zostać pisarką, ponieważ pisarze sami wyznaczają sobie godziny pracy i mogą mieszkać w dowolnym miejscu.
Możesz nawet mieszkać tak, wśród tych wzgórz, jeśli tylko zechcesz.
Opowiadaczka z Pueblo Laguna jest książką o marzycielach — o tych, którzy wierzą, że można żyć inaczej, wolniej, bliżej ziemi i ludzi.
Dodając do tego ostatnie zdanie książki, wybrzmiewa proste, a zarazem ważne przesłanie:
Żeby nie wiem kto i co ci mówił, przede wszystkim musisz dbać o najbliższych.
Autorka pokazuje, że ludzie wszędzie mają podobne problemy i te same radości. I właśnie dlatego książka działa jak dobra opowieść — zostaje z czytelnikiem na długo, jak głos słyszany kiedyś przy ogniu.
Niewielu jednak potrafi żyć w ten sposób, bo sztuka opowiadania nie polega jedynie na snuciu historii. Wymaga pamięci, uważności i odpowiedzialności za słowa, które — raz wypowiedziane — zostają z innymi na długo.
Cytaty zamieszczone tekście pochodzą z książki: „Opowiadaczka z Pueblo Laguna”, Leslie Marmon Silko, wyd. TIPI, Wielichowo, 2024. Zdjęcie tytułowe; Uche Ogbuji from Superior, Colorado, USA (CC)





