W debacie ekologicznej często zbyt łatwo przyjmujemy skróty myślowe: papier jest zły, cyfrowe jest dobre; drukowana książka obciąża środowisko, a e-book je ratuje. Tymczasem – jak pokazują badania czytelnictwa i analizy Biblioteki Narodowej – rzeczywistość okazuje się bardziej złożona.
– Kiedyś książki miały swój zapach – delikatny, papierowy, każdą lekturę zaczynałam od wąchania jej. Teraz pachną mocno farbą drukarską, czasem nawet drażniąco – mówi Marta Ogórek, zapalona czytelniczka.
Książka papierowa jest przedmiotem szczególnym. Powstaje z drzew, ale bardzo rzadko kończy życie jako odpad po jednym użyciu. Krąży. Przechodzi z rąk do rąk. Jest pożyczana, oddawana, odkładana na półkę, odnajdywana po latach. Jak zauważa Roman Chymkowski z Biblioteki Narodowej: książki rozumiane jako konkretne fizyczne przedmioty najprawdopodobniej czytane są przez więcej niż jedną osobę.
W bibliotekach publicznych jeden egzemplarz bywa czytany przez dziesiątki osób, a w prywatnym obiegu – przez całe rodziny i kręgi znajomych.
Z ekologicznego punktu widzenia nie jest to więc produkt jednorazowy, lecz obiekt długiego trwania. Łącznie biblioteki wypożyczyły prawie 99 milionów egzemplarzy książek – średnio ponad 18 książek na jednego aktywnego użytkownika w ciągu roku.
Badania czytelnictwa w Polsce pokazują, że mimo niemal powszechnego dostępu do internetu – w 2024 roku miało go blisko 96% gospodarstw domowych – zdecydowana większość czytelników wciąż wybiera książkę papierową. Co więcej, książki te bardzo często nie są kupowane, lecz pożyczane od rodziny i znajomych. Tak robi, aż 40 % czytelników.
Jak podkreśla Chymkowski, lektura konsekwentnie cyfrowa, obywająca się całkowicie bez pośrednictwa papieru, jest zjawiskiem o bardzo ograniczonym zasięgu społecznym. Biblioteki publiczne pozostają jednym z kluczowych węzłów tej cyrkulacji. Ich gęsta sieć, obejmująca zarówno małe gminy, jak i największe miasta, sprawia, że książka może funkcjonować jako dobro wspólne, a nie wyłącznie prywatna własność.
W tym sensie biblioteka jest instytucją głęboko ekologiczną – nie tylko dlatego, że ogranicza nadprodukcję, lecz także dlatego, że uczy współdzielenia. Jak pisze autor raportu, …społeczne oddziaływanie bibliotek publicznych zależy od ich dostępności dla różnych grup społecznych, a ich rola nie ogranicza się do wypożyczeń. Biblioteka jest przestrzenią spotkania, współpracy i lokalnej wspólnoty. Ekologia nie zaczyna się tu od technologii, lecz od relacji: od pytania, czy potrafimy korzystać z rzeczy razem, zamiast posiadać je osobno.
Paradoksalnie, pełna cyfryzacja lektury wcale nie musi oznaczać mniejszego obciążenia środowiska. Urządzenia, na których czytamy e-booki, wymagają wydobycia metali ziem rzadkich, energii do produkcji i ciągłego zasilania. Jak zauważa Chymkowski, czytnik e-booków zbliża się pod względem oddziaływania na środowisko do drukowanej książki dopiero po przeczytaniu około 50 tytułów, przy założeniu, że każda książka papierowa miałaby tylko jednego czytelnika.
Tymczasem w praktyce książki drukowane rzadko mają tylko jednego odbiorcę, a lektura cyfrowa odbywa się najczęściej na ekranach LCD – smartfonach i komputerach – które i tak towarzyszą nam przez wiele godzin dziennie.
Głos zwolenników e-booków
Nie oznacza to, że e-booki są złe. Czytelnicy cyfrowi często podkreślają ich zalety:
- Wygoda i mobilność – tysiące książek w jednym urządzeniu, łatwe do zabrania w podróż.
- Natychmiastowy dostęp – nowy tytuł można kupić i zacząć czytać od razu, bez czekania na bibliotekę lub sklep.
- Funkcje cyfrowe – wyszukiwanie, notatki, integracja z audiobookami, personalizacja czcionki i podświetlenia.
Jednak nawet przy tych zaletach, bilans ekologiczny i społeczny wcale nie jest oczywisty, co pokazują badania. Papier nadal ma znaczenie – zwłaszcza gdy krąży i buduje relacje między ludźmi.
Książka papierowa ma jeszcze jedną, trudną do przeliczenia na wykresy przewagę: sprzyja spotkaniu. Rozmowy o lekturach, rekomendacje krążące w rodzinach i wśród znajomych, kluby dyskusyjne działające przy bibliotekach – wszystko to buduje sieci zaufania i współobecności.
Jak podkreślają badania Biblioteki Narodowej, lektura książek jest praktyką społeczną – czyta się wobec innych i ze względu na innych. A tam, gdzie są relacje, łatwiej o odpowiedzialność – także za świat pozaludzki.
W czasach zielonej transformacji potrzebujemy więc nie tylko nowych technologii, lecz także instytucji, które uczą uważności i umiaru. Biblioteki – ciche, dostępne, zakorzenione lokalnie – pokazują, że ekologia może mieć formę półki z książkami, otwartej w sobotę dla tych, którzy w tygodniu nie mają czasu. I że papier, jeśli krąży, może być nie problemem, lecz częścią rozwiązania.
Skoro nie potrafimy zmienić naszych nawyków nawet w obliczu narastającej katastrofy klimatycznej, być może trzeba jeszcze raz spróbować inaczej – zacząć od rzeczy prostych i bliskich, od książki, którą można komuś podać. Jak pisał Leopold Staff, warto „zacząć od dymu z komina” – od codziennych gestów, z których może złożyć się większa zmiana.
Papierowa książka nie jest tylko nośnikiem treści – jeśli krąży i jest współdzielona, staje się ekologicznym i społecznym dobrem. E-booki mają zalety, ale to papier buduje relacje, uczy współdzielenia i pokazuje, że codzienne, proste gesty mogą zmieniać świat.
📌 Liczba bibliotek i ich użytkowników w 2024 r.
Według najnowszego raportu GUS, w Polsce działało 7 541 publicznych bibliotek (w tym filie), a aż 5,4 miliona osób oficjalnie wypożyczyło przynajmniej jedną książkę w ciągu roku. To oznacza, że miliony Polaków aktywnie korzystają z zasobów bibliotek – nie tylko czytając, ale też odwiedzając i wypożyczając książki.
Tekst powstał na podstawie analizy Romana Chymkowskiego (Biblioteka Narodowa). Zamieszczone cytaty w tekście pochodzą z tekstu R. Chymkowskiego z Rocznik Kultury Polskiej 2025, wyd. NCK.
Źródła: badania czytelnictwa na ogólnopolskiej próbie reprezentatywnej 15+ zrealizowane przez Bibliotekę Narodową w 2024 r.





