Eksperci z Uniwersytetu Kalifornijskiego twierdzą, że możliwe jest ograniczenie udziału przemysłu masarskiego w światowej emisji gazów cieplarnianych nawet do 6,3% w 2030 roku. Jest to scenariusz bardzo optymistyczny, ale nie od dziś wiadomo, że wielu wielkich zmian można dokonać własnym portfelem. Na to zresztą wskazują również wspomniani ekonomiści. Z czego warto zatem rezygnować, by mieć swój mały udział w walce ze zmianami klimatu?

Bezwzględnym zwycięzcą niechlubnej klasyfikacji najbardziej szkodliwych dla środowiska wyrobów odzwierzęcych jest wołowina. Często jest to również pierwsza pozycja na liście fleksitarian i tak powinno być w przypadku każdej osoby, która myśli o zmianie diety ze względów ekologicznych. Hodowla bydła dwukrotnie przewyższa pod względem pozostawianego śladu węglowego drugą pod tym względem jagnięcinę i baraninę. W tym przypadku sprawa jest jeszcze prosta, mamy w końcu wiele zamienników, wiele innych gatunków mięsa do wyboru.

Sprawa komplikuje się w przypadku nabiału, bowiem produkcja wszelkiego rodzaju serów przyczynia się do zmian klimatu w stopniu znacząco większym niż na przykład wieprzowina. Mamy tutaj do czynienia ze stosunkiem 3 do 1, więc zdecydowanie warto rozejrzeć się za alternatywami. Jakkolwiek niewygodne i trudne mogłoby się wydawać zrezygnowanie z nabiału, wystarczy spojrzeć na dalsze pozycje na liście, by ułatwić sobie poprzednie wybory. Ser i mleko gonią bowiem towary takie jak ciemna czekolada i kawa. Z racji dewastującego wpływu upraw na lasy oraz konieczności wieloetapowego przetwórstwa od surowych ziaren do produktu końcowego, emisja generowana przez te branże dwukrotnie przewyższa nawet tak niesławny składnik jak olej palmowy. Niechlubną czołówkę zamykają ostatecznie krewetki, które są ostatnią z podstawowych kulinarnych przyjemności, o największym wpływie na środowisko.

Mówiąc o wyborach dokonywanych za pośrednictwem własnego portfela, warto również obalić jeden z mitów dotyczących emisji i wpływu naszych decyzji zakupowych. Wielokrotnie powielaną informacją jest zalecenie, by kiedy tylko się da kupować żywność lokalnie w celu ograniczenia transportu. Prawdą jest jednak, iż przytłaczająca większość produktów spożywczych transportowana jest drogą wodną lub lądową. Zaledwie 0,16% żywności, trafiającej na półki, w jakimkolwiek momencie podróży transportowana była drogą powietrzną. Emisje pochodzące z transportu w większości przypadków nie przekraczają poziomu 0,5% ogólnych zanieczyszczeń, produkowanych przez cały łańcuch produkcji. Wyjątek stanowi tutaj cukier oraz owoce, w wypadku których udział ten może osiągać nawet 40%.

Zmiana diety czy nawyków żywieniowych jednej osoby może się wydawać mało znacząca w makro skali, ale historia wielokrotnie pokazywała już, że zdeterminowana grupa ludzi może wiele w kwestiach choćby bojkotów konsumenckich. Nic nie stoi w końcu na przeszkodzie, by zacząć zmiany od siebie, a następnie uświadamiać znajomych i zachęcać do podobnych postanowień.

Wojciech Wenclik
Jestem studentem III roku kierunku Ekonomia na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. Oprócz pracy w finansach na co dzień zajmuje się również pisaniem i redagowaniem scenariuszy do gier fabularnych oraz działalnością w ramach samorządu studenckiego na mojej uczelni. W krótkich chwilach pomiędzy tymi aktywnościami zastanawiam się jak długo będę musiał poczekać jeszcze na szóstą część Pieśni Lodu i Ognia, szósty sezon Peaky Blinders i siódmy epizod Star Warsów. Wypełniony po brzegi grafik nie przeszkadza mi jednak w śledzeniu bieżących wydarzeń z zakresu polityki gospodarczej, a w szczególności polityki energetycznej. Dlatego też mam nadzieję, że uda mi się przekazać wartościowe spostrzeżenia i informacje, dotyczące zagadnień ekologicznych, podawanych z perspektywy inwestycji i wpływu na gospodarkę.

Skomentuj. Jesteśmy ciekawi Twojej opinii!